Prowincjonalne Baltimore, rok 1962, czas kiełkującej rewolucji muzycznej i obyczajowej. Lokalnym hitem telewizyjnym jest audycja "The Corny Collins Dance Show", a jednymi z najgorętszych jej fanów są nastoletnie przyjaciółki, Tracy i Penny. Tracy marzy o udziale w programie, mimo iż jest dziewczyną puszystą. Kocha taniec i nie bacząc na kpiny otoczenia dostaje się do programu. Amber, gwiazdeczka show, nie może znieść konkurencji, szczególnie, gdy przystojny Link kieruje swoją uwagę w stronę przebojowej Tracy.
John Waters to reżyser mający status kultowego. Jeden z pionierów niezależnego, niskobudżetowego kina w USA, kina przekraczającego granice dobrego smaku, balansującego na granicy anarchicznego kiczu i satyry. Autor skandalizujących "Różowych flamingów" zmienia pod koniec lat 80. swoją autorską taktykę. Zmęczony łatką wiecznego prowokatora i formalnego amatora starannie realizuje pyszną komedię muzyczną. Jak sam powiedział o Lakierze do włosów: " Mój film jest tym razem dokładnie obmyślony i to jest jedyna rzecz mogąca wywołać szok". Waters znakomicie łączy komedię z elementami satyry, nostalgiczny obraz lat 60. z zarysowaniem rodzących się napięć społecznych (kwestia rasizmu). Parodiuje hollywoodzkie muzyczne filmy młodzieżowe, jednocześnie nasycając obraz swoim niepowtarzalnym stylem, również w warstwie wizualnej. Lakier do włosów jest oczywiście filmem bardziej konwencjonalnym formalnie niż wcześniejsze eksperymenty Watersa, lecz nie sposób odmówić mu płynności opowiadania, montażowej biegłości i umiejętności połączenia muzyki z obrazem. Źródłem humoru są również dialogi, które świetnie charakteryzują bohaterów. W obsadzie znaleźli się stali współpracownicy kontrowersyjnego reżysera. W podwójnej aktorskiej roli występuje Divine, transwestyta i wieloletni przyjaciel Watersa, a za zdjęcia odpowiedzialny jest David Insley. Nie zabrakło znanych nazwisk w rolach drugoplanowych. Pojawiają się gwiazdy muzyki: Ruth Brown, Deborah Harry czy Ric Ocasek. Przednia rozrywka autorstwa enfant terrible amerykańskiego kina.







